Może na początek - czym jest hospitality w kawiarniach?
Spoiwem wszystkich elementów, które tworzą klimat w lokalu. Do tej pory to ludzie tworzyli atmosferę.
Wchodzisz i mimo swojej ponadprzeciętnej tolerancji oceniasz baristów. Albo się polubicie albo nie. I to jest piękne. Jesteśmy ludźmi i choć możesz tego nie chcieć, już coś Twoje schematy w głowie podpowiedziały Ci na temat uśmiechu lub jego braku oraz na temat “cześć” bądź “dzień dobry” zza baru.
Czytasz z mimiki, słów, zawahań, mikrogestów. Potem przeprowadzasz dialog i słyszysz pytania “czy coś bardziej klasycznego, czy może coś bardziej owocowego?”. Wiesz, że po dwóch zdaniach, dziewczyna zza baru wie jak bardzo jesteś wkręcony w kawę i stara się operować językiem, który będzie dla Ciebie najwygodniejszy. Czujesz, że to nie jest automatyczne “Polecam powiększyć zestaw o popcorn i płyn do spryskiwaczy”.
Hospitality to troska o gościa. Wiedza o tym, co możesz zaoferować oraz zaproponowanie wody dla psiaka. To jest również wszystko to, z czym wychodzi kawiarnia do klienta. Ułatwiacze życia, czyli gniazdka, odpowiednie światło, widoczne oznaczenia, przyjazna komunikacja w lokalu, ale i na social media.
Mając już w głowie kolorową bajkę i wizję idealnej miejscówki kawowej, pobawmy się w katafstrofistów. Wchodzisz do kawiarni, składasz zamówienie przy tablecie, na którym prowadzisz rozmowę z AI. Sztuczna inteligencja podpowiada Ci, na co teraz możesz mieć ochotę, w międzyczasie robiąc już espresso, z ziaren, które dopasowała do Ciebie na podstawie Twojego stanu emocjonalnego, wczytanego ze skanu twarzy.
Stolik masz już dobrany automatycznie, wraz z krzesłem, które Cię zna i dopasowało wysokość do Twojego wzrostu. Mamy już rok 2034 więc muzyka w promieniu metra jest słyszana tylko przez Ciebie. Dopasowana do Ciebie. Inni mają swój indywidualny vibe. Nie zgadniesz… Dopasowany specjalnie do nich!
Mamy zbyt mało danych, a historia pisze się zbyt szybko, by móc spekulować, co wydarzy się w 2034, ale można pofantazjować i założyć 2 scenariusze. Na obydwa mamy teraz mocny wpływ i to od nas, jako kawowej społeczności, będzie wiele zależało.
Scenariusz 1
Polubimy się z AI, które już teraz przestaje być dla nas czymś dziwnym, a które jednocześnie wciąż nas zadziwia. Stworzymy nowoczesne lokale, w których przybysze z przeszłości (tj. z roku 2025) nie potrafiliby się zaklimatyzować. Będą musieli pytać się dziesięciolatków czym jest maszyna, która wygląda dla nas jak tablet, ale w rzeczywistości jest komputerem kwantowym do obsługi gości.
Scenariusz 2
Wzbudzimy w sobie tęsknotę, za tymi czasami, co były a teraz już nie ma. Zatęsknimy za rozmowami, a może za milczeniem wśród innych ludzi. Miasto będzie wyglądało futurystycznie, będziemy posługiwać się czymś, co dzisiaj nie mieści się w zasięgu naszej wyobraźni, ale będziemy potrzebowali spotkań i nieidealnego świata. Kawiarnie staną się miejscem, gdzie będzie można naładować baterie społeczne i usiąść na krześle, które jest piękniejsze niż wygodne.
A może, jak to często bywa, wydarzy się coś pomiędzy?
Może świat kawowy napisze scenariusz Ą?
Może bariści będą korzystali z narzędzi AI do tego, by lepiej komunikować się z turystami z zagranicy? Może konewki do alternatyw zostaną zsynchronizowane z ziarnami tak, by automatycznie dopasować temperaturę wody do danego przepisu?
W którąkolwiek stronę nie pokieruje nas teraźniejszość, miejmy nadzieję, że kawa będzie dawała nam nadal tyle frajdy, co daje obecnie. Pamiętajmy, że hospitality to nie tylko idealny dialog sprzedażowy przy barze, ale również naturalnie rzucone “dobrego dnia”. Póki nie żyjemy w robo apokaliptycznej wersji rzeczywistości, to ludzie tworzą klimat i tego się trzymajmy!