Okropna ta kawa. Jakaś taka lura. 20 zł to kosztuje a jakieś takie gorzkie. Chciałem zaoszczędzić parząc kawę w domu. A straciłem tylko pieniądze i nerwy.
Scenariuszy na nieudaną kawę jest wiele. Jeśli chcesz parzyć ją dobrze, albo być bardziej świadomym gościem kawiarni, zostań z nami - będzie fajnie. A co równie ważne, szczegółowo i rzetelnie.
Niby materiałów na ten temat jest wiele, ale im większy rynek, tym więcej mitów. Dlatego zacznijmy od początku.
💧 Czym jest drip?
Każdą metodą przelewową. Tam, gdzie jest zaparzacz i filtr papierowy, tam jest zapewne drip.
Drip zwykle jest klarowny, herbaciany i delikatny. Ma złożony aromat, to znaczy, znajdziesz w nim wiele smaków, choć mogą one nie być tak intensywne, jak w kawie z ekspresu. Drip zawiera sporo kofeiny, mimo swojej lekkości i jest delikatny dla żołądka, ponieważ część związków podrażniających układ trawienny, zostaje na filtrze.
Zalety dripa?
Przede wszystkim możliwość „wyciągnięcia” z kawy wielu naturalnych aromatów, które nie zlewają się ze sobą, że względu na ich umiarkowaną intensywność. Tłumacząc z kawowego na polski - możesz łatwo wyczuć w kawie to, co palarnia podczas przypływu weny wypisała na paczce. Wszystkie zielone jabłka i wibrującą kwasowość.
Drip pozwala nam na poznanie się z ziarnami w ich surowym wydaniu. Nieskalanym żadnymi dodatkami.
Wady dripa?
Aby wszystko, co powyżej było rzeczywistością, a nie niespełnioną obietnicą producenta, potrzeba trochę wiedzy. Wiedzy lub zaufania do baristy.
Zatem tutaj podstawy i nieoczywiste fakty, które warto znać, by wiedzieć, co jest „5”.
🍋 Kwasowość kwasowości nierówna
Dobra kwasowość jest taka, jak w dojrzałym, słodko-kwaśnym owocu. Jest przyjemna, soczysta, wibrująca lub taka, jak w smacznym winie. Taką kwasowość można spotkać w wielu kawach zaparzonych prawidłowo, gdzie ekstrakcja przebiegła równo. To znaczy, kawa była zaparzona „w punkt”. Nie była ani niedoparzona, ani przeparzona.
Zła kwasowość jest taka jak w niedojrzałym kiwi. Taka, która jest żrąca i bez połączenia ze słodyczą, również nie jest pożądana. Kwasowość, a raczej kwaśność, którą można spotkać w czymś cierpkim i wysuszającym też na ogół nie kojarzy się nam z czymś przyjemnym. Taka kwasowość to zwykle efekt niedoparzenia kawy lub jej przeparzenia.
🍫 Gorzka czekolada to nie asfalt
Niby oczywiste prawda? Otóż nie do końca. Na początku swojej drogi, wielu baristów walczy z goryczką w kawie. Kojarzy im się ona z niskiej jakości ziarnem. Spalonym lub z jakimś defektem. Czasem z robustą (najczęściej z tą słabą, ponieważ wysokiej jakości, nadal jest stosunkowo niewiele).
I słusznie! Smak gorzki często jest czymś, co oznacza, że coś poszło nie tak.
Ale moment. Gorzka czekolada! Piwo, grapefruit i aperol! A espresso tonic?! Przecież ludzie to kochają! Nie bez powodu. Umiarkowany poziom goryczki, która nie jest efektem spalonego ziarna lub defektu, nie jest niczym złym. Często dopełnia napar i nadaje mu charakteru. Podobnie, jak z kwasowością - dobrej jakości gorycz, na odpowiednim poziomie, może być smaczna i nie musi oznaczać, że z Twoją kawą coś poszło nie tak.
Kiedy gorycz jest sygnałem złej jakości ziarna lub błędu podczas parzenia?
- Kiedy kawa jest wysuszająca. Po wypiciu jej, Twój język błaga o wodę. Najprawdopodobniej mamy wtedy do czynienia z kawą, która parzyła się zbyt długo lub była bardzo mocno palona.
- Kiedy goryczka przestaje być przyjemnym dodatkiem, a dominuje w filiżance i nie pozwala wyczuć tego, co znajduje się pod nią. Również może to być oznaka ciemnego palenia, ale również zbyt dużej ilości kawy w stosunku do użytej wody.
- Kiedy goryczka jest dziwnie „mineralna” i sprawia, że kawa jest płaska. Bardzo możliwe, że w takim przypadku mamy do czynienia ze złej jakości wodą.
🤔 Co to jest?! Czy to kawa?
Zdarzyło Ci się kiedyś zamówić kawę, która była po prostu „dziwna”? Nam też! I teraz mamy dylemat. Czy ta dziwność jest efektem niesamowitej metody obróbki, która pozwoliła wydobyć z kawy coś, czego ludzkość jeszcze nie znała?
Czy może kawa została potraktowana niczym kafar na osiedlowej siłowni testosteronem ze strzykawki? Czytaj: została poddana obróbce beztlenowej, podczas, której leżakowała z dodatkami, którymi później „przesiąknęła”?
A może jedno nie wyklucza drugiego?
Ostatnimi czasy, oprócz klasycznych obróbek (tutaj link do artykułu z obróbkami), można spotkać eksperymentalne metody oddzielania miąższu od pestek kawowca. Między innymi tzw. fake anaerobici.
Pozwalają one na wydobycie w filiżance takich aromatów jak cukierki truskawkowe, owocowe gumy do żucia, egzotyczne owoce, koniak. Kwasowość w takich kawach może czasem przypominać kiszonki! Oczywiście możliwości i zależności jest wiele.
I tutaj dochodzimy do podziału ludzi na dwa obozy: wyznawców i przeciwników takich obróbek.
- Wyznawcy twierdzą, że tak pokręconych dripów jeszcze nie pili i są one wyjątkowe.
- Przeciwnicy twierdzą, że jest to ukrywanie defektów, robienie ze słabych zbiorów, kaw dziwnych, ale wyróżniających się albo po prostu oszukiwanie.
Jest też garstka ludzi pomiędzy. Twierdzą, że wszystko jest dla ludzi, byle by to było transparentne. Róbta co chceta, ale piszcie jak jest, nie owijając bylejakości w złote sreberko.
Kiedy spotkasz się z kawą, która jest dziwnie dziwna, miej na uwadze, że to może być anaerobic. Ocen sam czy jest to dla Ciebie. Nie musisz się chrzcić, aby być wyznawcą, którejś ze stron. Ale warto byś był świadomy, skąd te szalone smaki wzięły się u Ciebie w filiżance.
🌡️ Mordo - byle nie wrzątkiem!
Stawiamy kawę temu, komu uda się zachować temperaturę wody w wysokości stu stopni C po przelaniu się przez długą szyjkę czajnika i lejąc z wysokości kilku lub nawet kilkunastu centymetrów na zmieloną kawę!